Blond porady konsumenckie- Jaki wybrać samochód, żeby go nie utopić w najbliższym stawie?

In Style by blondynka1 Comment

Co jakiś czas, każdy z nas staje przed poważnym problemem- jaki samochód wybrać? Pomijając pasjonatów marki, którzy zawsze wybiorą swoją ulubioną firmę- cała reszta zmieniając samochód, będzie się obracać wśród wielu różnych modeli. Który więc wybrać? Dobra wiadomość jest taka, że więcej nie musicie się zastanawiać. Ja wam wszystko dokładnie opowiem.

1. Nazwa

Pierwszy, ważny wybór. Nie chcemy przecież jeździć czymś, co się głupio nazywa, prawda? Najłatwiej w tej kwestii zastosować metodę eliminacji. Co odpada? „Samochód dla ludu”- nie jestem żadnym ludem, więc VW wykreślamy. Wszystkie cyferki- out. Jedynie nine-eleven brzmi nieźle- cała reszta do kosza. Toledo, Alhambra, Ibiza i cała reszta- chcielibyście jeździć Toruniem albo Łodzią? No właśnie. O Oplach już pisałam. Wszystkie przypadkowe zbitki liter- bez szans. Nie ma mowy o kotach, imionach i nazwach własnych. Wybieramy coś, co ładnie brzmi. Charade. Albo Cayenne. Albo coś innego, co nie chrzęści w ustach.

2. Kolor

Wbrew pozorom- mało istotny szczegół. Na szczęście minęły już czasy, kiedy producenci samochodów wymiotowali tęczą i raczyli nas czymś, co wyglądało tak:

polo harlekin

Teraz modna jest skala szarości, w salonach czarno-buro, więc czegokolwiek nie wybierzemy- będzie dobrze. A w najgorszym wypadku, pamiętajmy o jednym- największą zaletą obrzydliwego lakieru jest to, że siedząc w środku go nie widzimy. No i nikt go nie ukradnie, bo wstyd.

3. Nadwozie

To jest łatwe. SUVy śmierdzą. Sedany są bez sensu- długie to i niepojemne. Vany zostawiamy tatusiom. Pickup jest akceptowalny wyłącznie w Teksasie- pod warunkiem, że masz ranczo. Kombi wyglądają jak wielkie mrówki. Co nam zostaje? Hatchbacki- jako małe, wściekłe hot hatche. No i przede wszystkim- jedyne słuszne CC- Coupe Cabrio. To jest to, co tygryski lubią najbardziej.

4. Skrzynia biegów

Oooo, to jest ważne. Opracowałam do perfekcji umiejętność malowania paznokci u rąk stojąc w korku. Możecie gadać co chcecie, ale jestem w tym mistrzynią. Ale oglądając ostatnio samochody, tknęło mnie jedno- mając automat, możnaby spróbować pomalować paznokcie u stóp. W końcu jedna noga jest zbędna. Jak bardzo genialne to jest?

5. Silnik

Z zasady odmawiam prowadzenia czegokolwiek, co ma mniej niż 130 koni. I radzę wam się trzymać tej zasady. No i wyłącznie benzyna. Diesel jest dobry dla skner, a na gaz chodzą kuchenki, nie zaś samochody.

6. Autopilot

Czyli te wszystkie tempomaty, czujniki odległości, powiadamiania o liniach bocznych i inne pierdoły. Wpadasz na autostradę, wyciągasz książkę i jazda nigdy wcześniej nie była tak piękna.

7. Alufelgi

W zasadzie nieważne jakie są. I tak zaraz po kupnie wywalamy stare kapcie i kupujemy nowe- koniecznie rozmiar większe. Zapamiętajcie- zawsze zmieszczą się alufelgi o rozmiar większe!

8. Wyposażenie dodatkowe

Ostatnio w spisie opcji znalazłam coś, co nazywają „podświetlane lusterko do makijażu po stronie kierowcy i pasażera”. Pobijcie to!

9. Uchwyty na kubki

Dwa to przyzwoita ilość. Wszystko, co więcej- tylko na plus. Jeden to trudny kompromis, który możemy przemyśleć. Mniej niż jeden- odwracamy się i zaczynamy uciekać z krzykiem.

10. Tapicerka

Tylko i wyłącznie skóra. Macie pojęcie jak bardzo i długo śmierdzi tkanina, w którą wsiąknęło rozlane latte? Przez miesiąc nie pozbędziecie się wrażenia, że coś długo zdychało pod fotelami.

Mam nadzieję, że te dziesięć pożytecznych rad sprawią, że już nigdy nie wybierzecie złego samochodu, a nowy egzemplarz będzie wam służył długo i dzielnie. Tak z dwa lata przynajmniej.

 

blondynkaBlond porady konsumenckie- Jaki wybrać samochód, żeby go nie utopić w najbliższym stawie?
  • Tak, zgadzam się! Trafiony poradnik, na pewno przyda się, nie jednej kobiecie 🙂