Dude, where is my radio?

In Style by blondynkaLeave a Comment

Każdy Polak to pijak. A jak pijak to i złodziej. Tak głoszą mądrości ludowe, których ziarno zasiane jest w każdym z nas. Pilnuj portfela, uważaj na torebkę, zamykaj mieszkanie. Zło czyha na każdym kroku i nie pozwala nam spokojnie spać.

Kiedyś ukradziono mi rower. Z balkonu na pierwszym piętrze. Rower był piękny- czerwona rama, żółte opony. Mój jamnik nawet nie podniósł głowy kiedy złodzieje odjeżdżali na moim rumaku w stronę wschodzącego słońca.

Jakiś czas temu, zaraz po tym jak zgubiłam jedną z dwóch kart do Laguny, druga z kart odmówiła posłuszeństwa. Nie zamykała samochodu (rzecz ciekawa, bo otwierała go bez najmniejszego problemu) i nie zawsze samochód odpalał po włożeniu jej w stacyjkę. Naprawić kartę było można, ale wiązało się to z koniecznością pozbycia się kilku Jagiełłów, którzy w tamtym okresie mojego życia raczej mnie unikali. Udało mi się więc opracować system obsługi karty. Banalny.
1. Zgaś silnik
2. Wyjmij kartę
3. Wysiądź z auta
4. Zamknij przednie drzwi
5. Wejdź do samochodu na tylne siedzenie
6. Pstryknij przycisk zamykania drzwi na środku (zaraz za hamulcem ręcznym)
7. Wysiądź i zatrzaśnij tylne drzwi.

Proste, prawda? No właśnie, też mi się tak wydawało. System działał idealnie przez kilka miesięcy, do dnia gdy mój mąż zapomniał o jakże ważnym punkcie drugim. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie zorientował się o tym po wykonaniu punktu 7. W zasadzie w ułamek sekundy później. Wystarczyło spojrzeć na jego minę kota, który zjadł kanarka, żeby wiedzieć, że rozwalił cały misternie budowany system.

Rzecz działa się na parkingu Galerii Bałtyckiej. Przez godzinę dłubaliśmy nożami w zamku. Bez powodzenia. Zapowiadała się noc 200 km od domu, ale z pomocą przyszedł nam tajemniczy wybawiciel. Przyniósł jakieś narzędzia, rozwiercił zamek, otworzył drzwi i się ulotnił. Nic dziwnego? Nie był to ślusarz (ponownie problem z Władziem i kolegami), nie zapytał czy to nasze auto ani co się stało. Kilka razy mijała nas ochrona. Nawet nie mrugnęła okiem. Obok nas stała Panamera. Po czasie żałowałam, że próbowaliśmy otworzyć nasz samochód.

Od 2 lat jeździmy Laguną, w której zamek można otworzyć łyżeczką. Nigdy nikt nie próbował.

Moje Maleństwo ma wiele zalet i jedną koszmarną wadę- najbardziej gówniane radio, jakie istnieje na rynku. Kupiłabym nowe, ale wrodzone skąpstwo nie pozwala mi wymontować działającego radia tylko dlatego, że mnie wkurza. Czekam więc na wybawienie. Nie liczę na awarię- aż tyle szczęścia nie mam. Ostatnio czekałam 3 tygodzie na zimowe opony. W tym czasie Maleństwo stało na ogólnodostępnym parkingu przy markecie. Otwarte. Miałam nadzieję, że ktoś zaopiekuje się radiem. I co?

Oddam gówniane radio w dobre ręce.

blondynkaDude, where is my radio?