Kobieto, znaj swoje miejsce!

In Style by blondynkaLeave a Comment

Gryzę się w język od kilku dni. Naprawdę poważnie zastanawiałam się, czy jednak tematu nie odpuścić, żeby nie być posądzoną o rozkręcanie gównoburzy, ale boli mnie to tak bardzo, że nie chcę zostawić tego bez komentarza. 

Wyobraźcie sobie sytuację- targi książki. Stoiska z najnowszymi wydawnictwami, nagrodzone pozycje, nowi autorzy. Każdy może porozmawiać z ulubionym pisarzem, kupić książkę, zdobyć autograf. Radosna atmosfera, wielkie święto czytelnictwa. A z tyłu- jedna wydzielona sala. MĘSKI ŚWIAT. Z xboxem, piłkarzykami i piwem. I wyraźne zaproszenie na fanpage’u wydarzenia „Kobieto! Zabierz swojego mężczyznę ze sobą! Dla niego też mamy atrakcje!”. Bo mężczyzna czytać nie potrafi. Bo nie wie po co idzie się na targi książki. Bo trzeba go tam zabawiać. Bo jest za głupi.

Niemożliwe, prawda? Nikt nigdy by tak nie zrobił! Hmm..

A popatrzcie na to:

Największe targi motoryzacyjne w Polsce. Dużo aut, sporo atrakcji. Warto się wybrać? No pewnie. Tym bardziej, że dla kobiet (które przecież nie mają pojęcia w jakim celu idzie się na targi moto) przewidziane specjalne atrakcje! „Super!”- krzykniecie. Jakie to atrakcje? Tor do jazdy „babskimi” kabrioletami? Pokaz gadżetów motoryzacyjnych dla kobiet? Otóż- nie. Kobieta na targach motoryzacyjnych może sobie zrobić paznokcie. Albo makijaż. Albo porozmawiać z dietetykiem. I przymierzyć ciuszki. Bo po to przecież przyjeżdżamy na motorshow, prawda drogie panie? Po to, aby czas spędzić w „Mieście Kobiet”.

Nie neguję samego pomysłu stworzenia takiego kącika. Ba- w innych okolicznościach pewnie bym mu przyklasnęła i spędziła tam sporo czasu. Ale podczas targów motoryzacyjnych? No jaki to ma sens? Przecież to nawet nie nawiązuje tematycznie! Może chodzi o to, żeby ściągnąć kobiety, które normalnie nie przyszły by na MotorShow? Jeśli tak, to może warto rozważyć kontrimprezę, zamiast ściągać do i tak zapchanych hal kolejne osoby? W tej formie- nie ma to najmniejszego sensu. Tym, co zachęci więcej zainteresowanych osób są dobre samochody i ciekawe stoiska (zgodne z tematem imprezy!), a nie przypadkowe marki producentów kremów pod oczy.

Nie czuję się dyskryminowana. Jeżdżę po największych imprezach motoryzacyjnych na świecie. Spotykam się z wieloma ludźmi z „branży”. I nigdy nie czułam się nie na miejscu. Aż do teraz.

Jak to jest, że największe targi motoryzacyjne w Polsce traktują kobiety jak kretynki, które przecież nie przyjdą po to, żeby oglądać samochody, ale żeby pomalować paznokcie? Jak to jest, że chęć „dogodzenia” kobietom jest robiona z tak od dupy strony?

Wiecie jak „dbają” organizatorzy targów w Genewie o kobiety? Ano nie dbają. A wiecie dlaczego? Bo cokolwiek się wam wydaje- motoryzacja nie jest li i jedynie męskim światem. Bo na takie imprezy przychodzi tyle samo kobiet, co i mężczyzn. Bo jeśli już przyjeżdżamy łazić w ścisku przez cały dzień- to po to, żeby oglądać samochody. A nie kiecki.

Bo wbrew pozorom, to penis nie jest narzędziem koniecznym do obsługi samochodu. Kobiety też są kierowcami- i coraz częściej też interesują się motoryzacją. To od dawna nie jest już męską domeną.

Wiemy, po co idzie się na targi motoryzacyjne. Wiemy, że będą tam głównie (ta dam!) samochody. I naprawdę- nie trzeba nam stawiać dmuchanych zamków i sztucznej zjeżdżalni, żebyśmy nie marudziły. Nie trzeba nas zabawiać basenem z kuleczkami. Serio- obiecujemy, że nie będziemy się nudzić.

Kurde, wkurzyło mnie to na początku. A teraz jest mi po prostu przykro. Bo już na dzień dobry- samą komunikacją, Motor Show Poznań pokazuje, że powinnam zostać w domu. Bo po cholerę mam jechać do Poznania? Jak widać- do oglądania samochodów się nie nadaję, a taki „event” dla kobiet odbywa się co kilka tygodni w każdym centrum handlowym.

Jest mi po prostu przykro. Cholernie przykro.

blondynkaKobieto, znaj swoje miejsce!