Ludzie w kabrioletach są szczęśliwsi

In Style by blondynkaLeave a Comment

Jak nigdy wcześniej odczułam dzisiaj tęsknotę za wiosną. Ciepłym wiaterkiem, słoneczkiem i kwiatkami. Cholera jasna, no! Ja chcę otworzyć dach!

Zaczyna się banalnie- postanawia człowiek kupić kabriolet. I jak już się raz sprawdzi budżet, w którym jak się okazuje- zakup kabrioleciku można uwzględnić, to nic nie jest w stanie oderwać człowieka od tej myśli. Natręctwo, znaczy się.

Szuka się tego jedynego, testuje, ogląda.. Bo kabriolet, to nie jest samochód. To znaczy- to nie tylko samochód. To styl życia, to wiatr we włosach, apaszka powiewająca jak w starych filmach i szaleństwo z koleżankami wstającymi podczas jazdy. Dużo później okazuje się, że apaszka powiewająca to bullshit jak się nie ma owiewek, a wstać się nie da powyżej 20 km/h, ale kto by się tym przejmował.

No więc kupuje się to swoje wymarzone cabrio. Piękne, mocne i błyszczące. Za każdym razem budzące te same uczucia. Otwarty dach, słońce, dźwięk silnika przy przyspieszaniu- i nawet lato w mieście ma swoje zalety.

Latem mam ochotę uśmiechać się do każdego, kto siedzi w swoim cabrio. Nieważne, czy to Boxster, A4, Golf, Miata, czy Megi. Ludzie siedzący w kabriolecie wydają się szczęśliwsi. Bardziej uśmiechnięci.

A potem przychodzi wrzesień. I pewnego dnia zasuwa się dach po raz ostatni w tym roku. Zimą twój samochód jest po prostu samochodem. Nadal najlepszym, ale jednak zwykłym samochodem. Czekasz więc do pierwszych oznak wiosny. Wypatrujesz każdej jaskółki. Sprawdzasz przydomowe ogródki w poszukiwaniu przebiśniegów.

Aż wreszcie… pewnego dnia, gdy jest jeszcze na to stanowczo zbyt zimno, kiedy mroźny wiatr nadal momentami przecina ciepłe powietrze. Kiedy słońce nieśmiało ogrzewa pierwsze wiosenne dni- ty otwierasz dach. Na tą jedną chwilę, żeby poczuć to, na co tak czekałeś. Wiatr we włosach.

I zdajesz sobie sprawę w tej jednej sekundzie- warto było czekać.

blondynkaLudzie w kabrioletach są szczęśliwsi