Najgłupsze teksty, które usłyszysz po zakupie muscle cara

In Style by blondynkaLeave a Comment

Jak już zdążyłam pochwalić się na fejsie– stałam się dumną posiadaczką muscle cara. I to nie byle jakiego! W moim garażu zamieszkał Chevy Camaro ze skromnym silnikiem V8 6.2l 405km. Taki drobiażdżek. Wraz z jego pojawieniem się odkryłam jak nieprzebrane są pokłady ludzkiej głupoty i zawiści. Przysięgam, że takiej ilości durnych tekstów to w życiu nie słyszałam. Same autentyki inside!

1. „Przecież on pali jak smok!/Ubezpieczenie będzie kosztować majątek!/Zbankrutujesz na naprawach!” i cała reszta uwag mająca na celu troskę o mój portfel.

Ukhm.. Nie chcę wyjść na mądralę, ale tak mi się trochę wydaje, że zanim podpisałam umowę kupna, to sprawdziłam, czy mam te 5zł miesięcznie na benzynę. I najwyraźniej mam, więc te wszystkie uwagi są lekko mówiąc bez sensu. Na serio sądzisz, że nie liczyłam się z tym ile to pali, ani nie kalkulowałam ubezpieczenia? Że nie zajrzałam w raporty spalania?

2. „Nigdzie tego nie naprawisz!”

No, rzeczywiście u Mietka z warsztatu na osiedlu raczej nie. Ale już w ASO jak najbardziej. Serio, to nie jest jedyne Camaro w województwie. Jest jeszcze drugi egzemplarz w sąsiednim mieście.

3. „To nie jest auto dla rodziny/To nie jest auto dla baby”

Dla rodziny to mam 5008. A Camaro ma 4 miejsca i tylna kanapa jest o wiele większa niż w 206cc. Serio- moja córka uważa, że zyskała ogromną przestrzeń. A druga opcja jest całkowicie poniżej jakiejkolwiek krytyki. Jak mi się znudzi za jakieś 2 lata kolor, to okleję go na różowo. Żaden samochód w mieście nie będzie wywoływał tak ambiwalentnych uczuć.

4. „Jak ty będziesz to prowadzić? Przecież to cię zabije!”

Tak sobie myślę, że skoro 16-latkowie ze Stanów dają radę, to ja chyba też sobie poradzę. A jeśli nie, to na pewno przyjdę do ciebie na lekcje prowadzenia tylnonapędowca.

5. „Jest szybki?”

Tak, jest. Nie, nie możesz poprowadzić.

6. „Gdzie ty właściwie będziesz tym jeździć?”

Kiedyś Clarkson odpowiedział na takie pytanie „Wszędzie tam, gdzie ty jeździsz swoim żałosnym, małym Nissanem”. I to chyba absolutnie wyczerpuje temat.

7. To właściwie nie tekst, ale gazowanie na światłach i puszczanie oczka. Że niby beciarz (to w 100% jest BMW) chce się pościgać.

Pierwszego dnia mi się podobało. Drugiego też. Po tygodniu zaczął mi wracać rozum i przestałam ich wychowywać. Chociaż i tak- nawet bez większego wysiłku start ponad 400 koni sprawia, że świat pozostaje za mną.

8. And last but not least- mój osobisty faworyt- „Ja bym z tego wyjął V8 i wsadził silnik z Toyoty. Będzie oszczędniej”

Oczywiście. Po to kupiłam cudowne V8, żeby teraz je wyjmować i wsadzać jakieś gówno. A może jeszcze gaz do tego?

Serio, mam Bee od jakiś 2 tygodni, a już powoli mam dosyć. Nie robią mi zaczepki na parkingach i pytania o osiągi- jakbym chciała mieć banalne auto, to kupiłabym RCZ. Jak mam dobry dzień, to nawet pokażę silnik i odpalę, żeby pokazać jak brzmi. Ale jak ktoś z miną znawcy zaczyna mi udowadniać jaką to ja głupotę zrobiłam, to mam ochotę zrobić to, co zrobiłby przeciętny użytkownik Camaro- walnąć w łeb i wrzucić do bagażnika.

Ale oprócz bandy idiotów, świat składa się również z całkiem sporej liczby fajnych ludzi, którzy potrafią pogadać, pochwalić i po prostu pogratulować gustu. Dlatego kupujcie muscle cary! Im nas więcej, tym weselej!

 

blondynkaNajgłupsze teksty, które usłyszysz po zakupie muscle cara