Nie daj się nabrać na owoce leśne

In Cars by blondynkaLeave a Comment

Wszyscy lubią owoce leśne, prawda? No bo jak tu ich nie lubić. Wyraziste jagody, słodkie maliny, przywodzące wspomnienie dzieciństwa jeżyny, obłędne poziomki. Już na samo wspomnienie ich smaku nabieram apetytu i zastanawiam się czy nie lecieć do sklepu po tartaletkę. Oh, wait.. Może niekoniecznie?

Znacie ten problem z owocami leśnymi? Wszyscy myślimy, że w zestawie otrzymujemy dary lasu. Że jakaś poczciwa babuleńka co świt zrywa się (nomen omen), aby nazrywać dla nas trochę pysznych owoców. Że przemierza las z małym koszykiem, rozgarniając gałęzie spracowanymi dłońmi, aby odnaleźć mały krzaczek na którym czerwienią się poziomki. A potem kuca i drobnymi dłońmi delikatnie, acz skutecznie wybiera co dojrzalsze okazy, aby dosmaczyć nasz dzień.

Widzicie to? To dobrze. A teraz idźcie do najbliższej cukierni i poproście o ciasto „z owoców leśnych”. Co dostaniecie? PORZECZKI. Pieprzone kwaśne porzeczki z jedną maliną na pociechę. Cierpkie, wykrzywiające twarz i język, oszukańcze PORZECZKI. Te same, które rosną na działce waszej babci i których nikt nigdy nie zrywa, no bo helloouuu- po co jeść porzeczki, skoro właśnie jest sezon na jagody?

Porzeczki może i w jakimś stopniu zaliczają się do owoców leśnych, ale są po prostu farbowanym lisem, tanim erzacem i zapychaczem mieszanek leśnych. Nie musi ich zbierać babuleńka w chuście, bo rosną na farmach jak chwasty i jest ich na krzaczku tyle, że pewnie można je zbierać mechanicznie. Udają coś czym nie są i wprowadzają ludzi w błąd.

Po prostu chciałam kupić owoce leśne, a dostałam coś, co je udaje. To tak jak z kupnem SUVa. Chciałeś terenówkę, lądujesz z SUVem. Chciałeś sportowe auto, dostałeś SUVa. No bo chyba nie powiesz mi, że to tak z własnej, nieprzymuszonej woli i w pełni świadomie kupiłeś coś pomiędzy wiewiórką a wielorybem?

SUVy są najbardziej bezsensownymi samochodami na świecie. Ani to terenowe, ani sportowe. Zajmuje cholernie dużo miejsca i ciężko tym zaparkować pod galerią handlową. Nie macie pojęcia jak często widzę ludzi przymierzających się do jakiegoś miejsca swoimi SUVami, a potem odjeżdżających, bo drzwi się nie otwierają. Przysięgam, że zdążam kupić spodnie, zjeść obiad i obejrzeć seans w kinie, a kiedy wracam na parking to oni nadal krążą i szukają miejsca. Pojemne też specjalnie nie są, bo zazwyczaj to po prostu Corsa na odrobinę podwyższonym zawieszeniu. Może mają jakieś inne zalety, na przykład małe spalanie..? Oczywiście! Odrobinę mniejsze od czołgów pracujących podczas II Wojny Światowej.

Nie wiem czy jest jakaś kategoria ludzi, która usprawiedliwiałaby kupienie crossovera. Rolnicy? Wybiorą terenówkę, pickupa lub BMW M3. Domorośli rajdowcy? Audi A6 lub Nissan 350Z. Rodziny? Mondeo Kombi. Faceci z kryzysem? Porsche Boxster (jeśli bogaci), Toyota Celica (jeśli nie). Samotne laski? Fiat 500 lub Miata.

Najgłupsze w tym wszystkim, że SUVami jeżdżą matki odwożące dzieci do szkoły. Wiem, ile miejsca w samochodzie zajmuje 8-latek i zapewniam was, że nie jest to cała tylna kanapa w wielkiej pseudo-terenówce. Małe dzieci są MAŁE. I nie potrzebują wielkich aut. Ty też ich nie potrzebujesz, nawet jeśli myślisz, że duży samochód daje ci więcej szans na drodze. Otóż- nie daje. A jedyne co dostaniesz to to, że cofając w ciasnej uliczce pod szkołą nie zauważysz zaparkowanej Fabii i drugoklasisty (nie twojego, bo twój jest albo na tylnym siedzeniu, albo już w szkole). Uwierzcie mi- widzę to każdego dnia pod szkołą. Jeśli nie czujesz się pewnie za kółkiem i sądzisz, że tylko SUV zapewni ci bezpieczeństwo na drodze, to BŁAGAM CIĘ- zostań w domu. A dziecko wyślij taksówką.

Po prostu trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że kupno SUVa to pomyłka i decyzja z kategorii tych podjętych w niewiedzy. Czujcie się uświadomieni. Teraz już wiecie, więc nie popełnicie więcej tego błędu. Nie jest tragedią kupno porzeczek zamiast owoców leśnych, ale głupotą jest powtórzenie tego błędu.

 

Zdjęcie- NRMA
blondynkaNie daj się nabrać na owoce leśne