Jak przerobić starą Lagunę na dwumetrowego Predatora

In Style by blondynkaLeave a Comment

Jakkolwiek temat ekologii nie jest mi specjalnie bliski, to lubię jej ciekawe przejawy. Dlatego już pomysł z przerabianiem Volvo na biżuterię wydał mi się całkiem niezły. Ale to, co zobaczyłam w Genewie, to po prostu totalny blow mind. Taki sposób na upcycling to ja rozumiem! 

Co można zrobić z samochodem, którego nie da się już zreanimować? Wiadomo- zezłomować. Przetopić na żyletki, zjeżdżalnię, rakietę, czy co tam właściwie się robi ze złomu. Ale można też zrobić z niego 2-metrowego Obcego. Albo 4-metrowego Posejdona. Albo cokolwiek sobie zamarzysz. Na targach samochodowych w Genewie odkryłam chłopaków, którzy robią coś absolutnie absurdalnego. Ogromne rzeźby z części samochodowych. I to nie byle jakie rzeźby. Potwory, smoki, postacie ze świata filmu i cokolwiek można wymyślić.

Przyznam szczerze, że z daleka stoisko RecycleArt wyglądało jak zwykły kram sprzedawcy krasnali ogrodowych. Jakieś figurki, zapewne nic ciekawego. Takie przypadkowe stoiska zawsze gdzieś się zabłąkają nawet na najlepszej przestrzeni targowej. Kiedy jednak podeszłam bliżej, okazało się, że nie mogłam być bardziej w błędzie. Z kompletnie bezużytecznych części starych samochodów i motocykli  goście robią coś, co wprawia moją 13-letnią duszę w drżenie.

Nie do końca kumam sztukę nowoczesną. Raczej nie wydałabym grubej kasy na kropkę namalowaną na płótnie, albo rzeźbę, która właściwie nie wiadomo co przedstawia. Ale to- to jest ten rodzaj sztuki, który do mnie przemawia. A wiecie jakie dzieła są najlepsze? Te, które się nam podobają.  A to mi się podoba. I to nawet bardzo. To jest niebanalne, fajne i totalnie odjechane. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że te wszystkie postacie nie są robione symbolicznie, albo byle jak. Dokładność detali jest ogromna i to wszystko wygląda naprawdę niesamowicie.

Nie chciałam nigdy inwestować w fikuśne obrazy (jedyne co wisi u mnie na ścianie to gigantyczny widoczek na Niu Jork z ikei) ani tym bardziej rzeźby. Ale teraz jestem przekonana, że jak tylko przeprowadzę się do domu, to pierwsze co kupię to będzie dwumetrowy Bumblebee. Będzie stał przed garażem z dumnie wypiętą piersią (maską?).

I tylko żałuję, że Lagunę sprzedałam za 5 stów zamiast przerobić ją na krzesło z gremlina..

blondynkaJak przerobić starą Lagunę na dwumetrowego Predatora