Samochody to banda idiotów

In Style by blondynkaLeave a Comment

Te wszystkie czujniki, komunikaty i wskaźniki. Sprawiają wrażenie, że samochody są inteligentne i mądre- podczas, gdy tak naprawdę auta to banda kretynów na kołach. Jakbyście zmienili samochody stojące na przeciętnym parkingu w ludzi, to ich IQ oscylowałoby w okolicy krawężnika. Samochody nie są mądre. Gówno wiedzą.

Na pewno to znacie. Przekręcacie kluczyk w stacyjce, a na małym, upierdliwym wyświetlaczu wyskakują komunikaty. W szczytowym momencie miałam pięć: „Catalytic converter fault”, „Antipolution fault”, „Engine Coolant Temp. Too High” i dla towarzystwa „Fuel level low” i „Automatic Wiping Active”. Pięć bezsensownych komunikatów, z których interesował mnie tylko jeden– ten o braku paliwa. Resztę ignorowałam.

Kiedy kupiliśmy Lagunę i skończyliśmy przeżywać orgazm spowodowany przesiadką z 16-letniej Corsy do 10 lat młodszej Renówki, zabraliśmy ją do mechanika. Rozrządy, pierdądy, klocki i filtry- standard. A oprócz tego- mieliśmy dodatkowe życzenie- wypieprzyć te durne czujniki ciśnienia w oponach. I tak postanowiły w większości nie działać. Pokazywały jakieś problemy, a my jak prawdziwi optymiści- nie lubimy problemów. Wolimy o nich nie wiedzieć.

W Maleństwie mam czujnik zamknięcia drzwi. Logiczne- z otwartymi trudno jechać. To znaczy, jasne- da się- ale wiecie, opór powietrza i te sprawy. Więc czujnik wie lepiej od ciebie czy zamknąłeś drzwi. I potrafi zacząć pikać na przykład w trakcie jazdy. Bez przyczyny- tak sobie. Chyba czuje się niekochany i próbuje zwrócić na siebie uwagę. Przytuliłabym go, ale nie wiem gdzie dokładnie go szukać.

Myślicie, że to hardcore? To jeszcze nic. Znajomy opowiadał mi, że jego samochód jest jeszcze lepszy. Jak nie ma płynu w spryskiwaczach, to wywala komunikat na wyświetlaczu, pika i mruga. Tak się biedaczek stresuje wizją brudnych szyb. A jak zabrakło mu oleju, to zapaliła się po cichu jedna lampka gdzieś w rogu. Zaraz po tym jak silnik się zatarł. Ździebko za późno. Ale kto by się przejmował olejem, kiedy błoto leży na szybie?

Nie mam jeszcze przebojów z czujnikiem wycieraczek, ale widziałam już tak zestresowane egzemplarze pewnej francuskiej marki, że biedaczki non stop czuły deszcz. Coś jak kończyna fantomowa- czują coś, co dawno zniknęło. Pewnie przeżyły ogromną traumę podczas jakiejś ulewy i wolą dla pewności nie wyłączać wycieraczek wcale.

Czujniki i komputery są bez sensu. Dają złudzenie, że samochód to coś więcej niż silnik i koła. A to bzdura.

Gdyby jeszcze te czujniki były ustawione na coś istotnego- jak na przykład czujnik przechyłu kawy, ostrzegający kiedy kawa grozi rozlaniem. Albo rozmazania szminki na zębach. Przypominające o konieczności odebrania rzeczy z pralni, kiedy obok niej przejeżdżam. Pikające, bo znalazły niezjedzonego batonika w schowku. Rozumiecie- jakieś istotne rzeczy, a nie bzdury o gorącym silniku.

 

blondynkaSamochody to banda idiotów