TopGear Academy – najlepszy sposób na weekend!

In Cars by blondynkaLeave a Comment

Mimo, że Camaro stoi w moim garażu od lutego, to do tej pory nie miałam okazji zamęczyć go na żadnym torze. A to wakacje, a ciągle jakieś wyjazdy  weekendowe, lepsze wydatki i tak jakoś zleciało pół roku. Kiedy więc zobaczyłam, że zaledwie 80km od mojego domu TopGear organizuje akademię jazdy, nie zastanawiałam się dwa razy.

Uważam, że szkolenie z bezpiecznej jazdy powinno być absolutnie obowiązkowe dla każdego świeżo upieczonego kierowcy. Takie banały jak prawidłowa pozycja za kierownicą, tor jazdy, czy umiejętność opanowania samochodu w poślizgu całkowicie zmieniają świadomość własnych umiejętności. Dowiadujesz się jak mało tak naprawdę wiesz. 

A TopGear Academy zapowiadał się jeszcze lepiej. Bezpieczna jazda bezpieczną jazdą, ale tu miał być pazur! Wykorzystanie ręcznego (po to przecież kupuje się Camaro, no nie?), poślizgi, technika sportowa. Czyli będzie można odrobinę poszaleć, prawda?

DSC_0020 (2)

Nie zawiodłam się

Skoro coś zaczyna się od „tu macie tor, przejedźcie go jak najszybciej„, to potem może być tylko lepiej. Pierwszy raz miałam okazję zmęczyć porządnie Bumblebee i.. chyba nie poszło to za dobrze 🙂 Okazało się, że z wielką mocą idzie ogromna odpowiedzialność, a hm.. nie polega ona tylko na wciskaniu gazu. Trochę zabolała urażona duma, ale ambitnie postanowiłam rozpocząć naukę nad opanowywaniem mojego potworka.

TG_Academy_4209 (1)

Jako, że wychowałam się na Need for Speed Undergound 2 (najlepsza gra ever, serdecznie polecam), to w głowie zawsze miałam, że gaz jest bogiem, a hamulec to takie badziewie co czasem pomaga przy parkowaniu. No i że nie ma takiego poślizgu ani takiej sytuacji, w której gaz nie będzie odpowiednim narzędziem do użycia. Bo nie może być za szybko, prawda? No i dupa. Okazuje się, że może być „za szybko”. Efektem tego było to, że już podczas pierwszej próby elegancko wpieprzyłam się w słupki, a do końca dnia moja tablica rejestracyjna trzymała się na słowo honoru.

Cały dzień upłynął na kolejnych próbach i ćwiczeniach mających udoskonalić umiejętności. Nauczyłam się na przykład parkować na ręcznym (choćby po to warto było przyjechać!). Plus, każda próba była potem wykonywana za kierownicą MINI, żeby przekonać się jak beznadziejne są nasze samochody.

DSC_0017 (1)

No i właśnie.. Pieprzone MINI

Okazało się, że na ciasnym torze te małe gówienka objechały Camaro dwa razy. Były lżejsze, zwrotniejsze i po prostu szybsze niż mający ponad 2 razy więcej mocy muscle car. Sprawiło to, że jedyne podium jakie osiągnęłam było w klasie powyżej 2000, a w generalu musiałam się obejść smakiem i oddać sprawiedliwość.. MINI. MINI!

Zapowiedziałam zemstę i nie omieszkam pojawić się na następnej edycji TG Academy. Zapraszam w ostatni listopadowy weekend do Ułęża!

 

blondynkaTopGear Academy – najlepszy sposób na weekend!