Zamieszkaj w Stuttgarcie i wspieraj lokalnych producentów!

In Travel by blondynkaLeave a Comment

Stuttgart to miejsce magiczne. Miasto, w którym można położyć się o północy na głównym placu miasta, nago z przyklejonym do czoła banknotem o nominale 200 euro, a pierwsza mijana osoba się nami zaopiekuje- odzieje, nakarmi i napoi. A w kieszeń wsadzi nam nasze pieniądze. Nie to, że próbowałam- ale bezpieczniejszego i milszego miejsca w życiu nie widziałam.

Stuttgart był oczywistym wyborem- najbardziej naturalnym przystankiem w drodze na południe. Jak można ominąć miasto, którego nazwa występuje w logo jednego z najwspanialszych aut na świecie? Miejsce z serii must-see.

Szybki spacer pozwolił nam się zachwycić nowoczesną architekturą miasta, ale umówmy się- cuda budowlane (jakiekolwiek ładne by nie były) nie były głównym celem. Drogę do Świętego Graala wyznaczają drogowskazy ustawione przed wjazdem do miasta.

Porsche Stuttgart

Od przyjaciół mieszkających w Stutt dowiedzieliśmy się, że o ile w Porsche zobaczymy świetne fury, to jednak koncept o wiele lepszy zastosował Mercedes w swoim muzeum. Niestety czas pozwolił na wybranie tylko jednego przybytku, więc stanęło na flagowym muzeum. Ale nic straconego- sprawiło to tylko,  że koniecznie muszę odwiedzić miasto jeszcze raz, żeby zobaczyć co do zaoferowania ma Mercedes.

Budynek muzeum jest fantastyczny, a krążące po Porscheplatz auta nie pozostawiają wątpliwości w jakim celu przyjechaliśmy. Na własne potrzeby opracowałam jakiś czas temu skalę atrakcyjności miasta mierzoną w porszogodzinach- czyli ilość Porsche, którą można zobaczyć na ulicy w ciągu godziny, przy czym Cayenne liczą się jako 0,5pkt. Sopot ma wartość ok.3, Warszawa-6. Stuttgart- w okolicach 50. Podobno punktem honoru każdego mieszkańca miasta jest kupno auta od lokalnego producenta.

Cały kompleks leży na uboczu miasta, co sprawia, że łatwo do niego dojechać nawet podczas szczytu komunikacyjnego. Takie małe miasto w mieście- widać. kto tam rządzi.

museum porsche

Już od windy parkingowej widać fantastyczny design w jakim utrzymany jest cały budynek. Ta typowa dla marki czystość detali, wykończenia i dbałość o szczegóły. Z informacji praktycznych: muzeum czynne jest od wtorku do soboty, w godzinach 9.00- 18.00. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 8 euro i w cenie otrzymujemy słuchawki oraz przewodnik elektroniczny.

Po wejściu na salę budzi się małe dziecko w człowieku, który na co dzień jest odpowiedzialny, dorosły i poważny. W pierwszej chwili miałam ochotę biegać od samochodu do samochodu, oglądać, dotykać i wsiadać. Jedynie tabliczki z prośbami o niewsiadanie powstrzymały mnie przed ustawieniem w każdym aucie fotela, lusterek i zamrugania światami. Byłam Charliem, a to była moja fabryka czekolady.

50-lecie 911

Sala wystawowa jest zaskakująco niewielka. Głównym eksponatem są- jakżeby inaczej- samochody i przyznam, że trochę brakowało mi rzeczy związanych z marką. Jakieś gadżety, więcej historii i ciekawostek. Było kilka zdjęć znanych postaci ze swoimi samochodami, 3 ekrany z krótkimi materiałami filmowymi i 2 gablotki, ale zabrakło „tego czegoś”. Sama nie wiem czego, bo oczywiście samochody są przepiękne, ale mam ogromny problem z tymi wszystkimi muzeami i wystawami- samochód jest piękny przez to jakie ma właściwości jezdne, jak się nim kieruje i jak wbija w fotel. Można go poznać kiedy poczuje się jego temperament i osobowość- a w muzeum możemy jedynie obejrzeć karoserię.

Poszczególne egzemplarze różnią się od siebie kolorem lakieru i informacją na tabliczce o ilości koni mechanicznych. Jest to oczywiście ciekawe, ale chyba przyznacie mi rację, że samochód, który stoi na wystawie i ładnie wygląda jest w pewien sposób smutny- to tak jak jakby iść na koncert i słuchać muzyki z odtwarzacza mp3- bez emocji, bez życia i jakieś takie.. przygnębiające.

Wszystkie 911 na jednym szkicu

Drugim problemem, z którym musiałam się zmierzyć była aktualna wystawa z okazji 50-lecia 911. Większość aut to były rzeczone 911, a jakkolwiek są to cudowne samochody, to z 911 jest tak, że jak widziałeś jedną, to widziałeś wszystkie. Muszę więc wrócić nie tylko dla Mercedesa- chcę zobaczyć inną wystawę (mają ich ok.20), żeby wyrobić sobie jednoznaczną opinię.

Niemniej- mimo drobnych wad, warto odwiedzić miejsce, gdzie na małej przestrzeni można zobaczyć taką ilość niesamowitych samochodów, które wielokrotnie tworzyły historię.

A kończąc pobyt w Stuttgarcie- koniecznie zahaczcie o niesamowity zamek Hohenzollern górujący nad okolicą. Dawno nie widziałam tak zapierającego dech w piersiach budynku.

Do Stuttgartu wrócę i to coś czuję, że raczej prędzej niż później. To miasto, w którym można się absolutnie zakochać!

hohenzoller

 

blondynkaZamieszkaj w Stuttgarcie i wspieraj lokalnych producentów!